Tabliczki wotywne Japonia

Japonia. Niezwykłe miejsca, niecodzienne chwile i duchy przodków

Japonia. Tu niezwykłe miejsca spotyka się bez mała za każdym rogiem. Nie trzeba pchać się w największym tłum, żeby doświadczyć wyjątkowych wrażeń.  Poza głównym szlakiem znajdzie się obiekty może mniej historycznie doniosłe  i docenione przez UNESCO, ale dla cudzoziemskich oczu równie niecodzienne. A czasami, skusiwszy się na listę największych hitów, wystarczy tylko wybrać chwilę inną niż wszyscy lub skręcić w boczną uliczkę, żeby poczuć ich magię.

Niezwykłe miejsca - cmentarz koło Hakone

Japończyk w podróży

W Japonii na powierzchni tylko trochę większej od Polski mieszka 125 milinów ludzi. To ponad trzy razy więcej niż u nas. Co więcej, w ciągu ostatnich kilku lat liczba turystów wzrosła pięciokrotnie. W 2019 r. Kraj Kwitnącej Wiśni odwiedziło trzydzieści milionów zagranicznych gości. A, że sami Japończycy to naród zamożny i ciekawy świata – również własnego, konkurencyjna do zasobów turystycznych przybiera tu czasami karykaturalne formy.

Złoty Pawilon w Kioto - Japonia niezwykłe miesjca

Tłum, który przez 365 dni w roku chce dotrzeć w Kioto do monumentalnej Świątyni Czystej Wody (Kiyomizu-dera), czy niesamowitego Złotego Pawilonu, gęstnieje na kilkaset metrów przed obiektem. Po osiągnięciu celu następuje dyskretna i kulturalna walka o miejsce, z którego będzie coś widać. Lub raczej: da radę zrobić zdjęcie z metrowej rączki do selfie. Dwie minuty i odwrót w powoli rzednącym już tłoku. Czy to ma jeszcze sens?  Ma, ale trzeba trochę go poszukać.

Religia śmierci i religia życia

Japończycy wierzą, że bliskość duchów zapewnia pomyślność w życiu i pozwala cieszyć się spokojem umysłu. Świątynie buddyjskie i sintoistyczne chramy tętnią więc życiem. Są dla mnie Japonią w pigułce: kwintesencją kultury tak wyrafinowanej i egzotycznej zarazem, że im bliżej się jej jest, tym mniej ją rozumie. Jednak sam kontakt z nią  jest źródłem czystej przyjemności.

W kraju, który jest czwartą gospodarką świata, religia zajmuje poczesne miejsce. Liczba Japończyków, którzy deklarują się jako „praktykujący” przekracza, o bagatela 50 milionów, liczbę mieszkańców.

Wyjaśnienie tego fenomenu jest niecodzienne jak cała Japonia – duża część wiernych uważa się jednocześnie za sintoistów i buddystów.  Ten synkretyzm, tłumaczony przez na wskroś japońską „tolerancją wieloznaczności”, jest czymś fundamentalnie innym od zachodnich i bliskowschodnich koncepcji wiary opartej na silnym autorytecie moralnym.

Dla wielu Japończyków rytuały i praktyki z dwóch odmiennych systemów wiary stanowią naturalne uzupełnienie: sinto stało się w ciągu wieków religią życia, a buddyzm towarzyszy śmierci. Dlatego cmentarze spotyka się przede wszystkim na terenie świątyń buddyjskich.

Łączenie przeciwstawności jest znakiem rozpoznawczym japońskich miejsc kultu także i dzisiaj. Tłum odwiedzających łączy się z ciszą, intensywność zapachów z przestrzennym oddechem obiektów, monumentalne posągi z pieczołowitą starannością o rytualne detale, porządek ze swobodą.

Japonia. Niezwykłe miejsca - Nara i świątynia bez gwoździa

Nara, pierwsza stolica Japonia założona w 710 r., jest miejscem baśniowym. W parku, pośród biegających tu od setek lat jeleni, z dyskretnie wzmagającym się od czasu do czasu zapachem kadzideł, pysznią się stare jak Nara, świątynne pawilony.

Najwspanialszym i najbardziej obleganym obiektem jest wielokrotnie odbudowywana buddyjska świątynia Todai-ji z 752 r. To największy na świecie drewniany budynek, wybudowany bez użycia gwoździa. Elementy ogromnej świątyni są spasowane ze sobą niczym kawałki puzzli tyle, że muszą ustać w pionie.

W pawilonie znajduje się jeden z największych w Japonii posągów Buddy. Postać 15 metrowego, wykonanego z brązu Wielkiego Buddy Wajroczana, będącego jednym z pięciu wcieleń Buddy Mądrości, prezentuje się w przydymionym świetle nieprzystępnie.

Zaskakującym elementem, jak na miejsce pełne skupienia i powagi, jest drewniany filar. Wydrążono w nim otwory o wielkości nozdrzy Wielkiego Buddy. Ci, którzy się przez nie przecisną (powodzenia), mogą liczyć na upragnioną nirwanę po śmierci.

Todj-ji w Narze - niezwykłe miejsca Japonia

Czego jest więcej w Narze: latarni wotywnych czy jeleni?

Spokojny, rozległy park otaczający Todai-ji i przylegający do niego leśny rezerwat Kasugayama kryją bez mała pluton świętych miejsc. Ze względu na dalece mniejsze zainteresowanie turystów, pozwalają na bardziej kontemplacyjne spotkanie z japońskim światem duchowości. Znajdują się tu świątynie buddyjskie: Kishibosonjin, Chisokuin, Shosoin. Jednak przeważają sintoistyczne chramy: Hongu, Wakamiya, Kinryu, Tamukeyama. 

Każdy z nich może stać się prywatnym wzorcem z Sevres japońskiej ezoteryki.

Spoza tej listy, trzeba dla porządku wspomnieć o klimatycznym, choć bardzo popularnym obiekcie – chramie  Kasuga Taisha. Został założony w VIII w. jako sanktuarium poświęcone czterem bóstwom (kami), związanym z tradycyjną mitologią japońską. To stąd wywodzi się japońska tradycja zdobienia chramów latarniami wotywnymi

Wzdłuż drogi, która prowadzi do Kasuga Taisha, stoi ich ponad 1000, a kolejnych 1600 wisi nad głowami tworząc niesamowity klimat tego miejsca.

Z Kasuga Taisha pochodzą też jelenie, zwierzęta uważane za posłańców bogów. Najpierw, hodowane na terenie chramu, stały się jego symbolem. A dziś są znakiem rozpoznawczym  całej Nary.  Żyje ich tutaj ponad tysiąc. Po parku przemieszają się zupełnie swobodnie. Czasami nawet wypuszczają się dalej, do miasta.

Biegają po polanach, ścieżkach, leżą przy świątyniach, krążą przy barach i restauracjach. Ufne, nawykłe do zainteresowania, chętnie dają się głaskać i karmić (wyłączanie specjalnymi krakersami do kupienia na straganach). Czasami nawet bywają naprawdę namolne i ponoć nawet agresywne, kiedy chcą dostać więcej ciastek. Nie wiem, czy są posłańcami bogów, ale na pewno wnoszą wiele czystej radości samą swoją obecnością. To niezwykłe miejsce nawet jak na Japonię.

Już poza głównym parkiem, znajduje się słynny buddyjski kompleks świątynny Kofukuji z VIII w., wybudowany przez jeden najpotężniejszych rodów tamtej epoki – klan Fujiwara.

Znakiem rozpoznawczym jest pięciopiętrowa pagoda o wysokości 50 metrów, druga najwyższa w Japonii. Nie sposób jej nie zauważyć idąc z lub do dworca kolejowego.

Japonia. Niezwykłe miejsca - zatrzymać chwilę w Kioto

W cesarskim Kioto, regularnie wygrywającym plebiscyty na najpiękniejsze miasto świata, większość świątyń zamyka się po intensywnym dniu dość wcześnie, najczęściej koło 17.00.

Tysiące turystów z poczuciem dobrze spędzonego czasu szukają restauracji na wieczorną kolację lub przechadzają się dzielnicą Gion w poszukiwaniu gejsz. Jednak o 18.00, w niektórych obiektach rozpoczyna się inny spektakl.

Historyczne budynki, parki i inne budowle zostają podświetlone w artystyczny sposób, wydobywający z nich nowe znaczenia i klimaty. Na wieczorne pokazy (niestety też płatne) udają się już nieliczni.

Niezwykle barwnych wrażeń dostarczają iluminacje jesienne, kiedy ogrody wyglądają jak podświetlona paleta malarska. Pawilony świątynne, które w ciągu dnia grają pierwsze skrzypce, schodzą wtedy na drugi plan.

Nam szczególnie podobał się kameralny obiekt To-ji. To tu znajduje się najwyższa,  57 metrowa pagoda w Japoni  i świątynia z 607 r.

Jednak wieczorami To-ji czaruje przede wszystkim przepięknym ogrodem i stawem, które w miękkim blasku światła tworzą scenerią iście baśniową. To zupełnie inne miejsce niż za dnia, pełne obłych kształtów i romantycznej atmosfery.

Ichigo ichie - wszystko zdarza się tylko raz

Niezwykłe chwile w Japoni - podświetlony ogród w Kioto

W Kioto iluminuje się wszystko, co może wyglądać pięknie. Mrok i światło potrafią wyciągnąć z danego miejsca zupełnie nowe oblicze. Japończycy, jak nikt inny chyba na świecie, potrafią docenić magię i ulotność chwili. Na mapie wieczornych seansów, w zależności od pory roku pojawiają się oprócz świątyń, ulice, kanały, ścieżki, a nawet tory tramwajowe, czy podmiejski lasek bambusowy.

Ta umiejętność przeżywania ulotnej chwili jest konsekwencją japońskiej sztuki świadomego życia. To ichigo ichie – być tu i teraz, doceniać dany moment. Bo wszystko zdarza się tylko raz.

Zaczarowany ogród u stóp Świętej Góry Fuji

Pampasy Japonia

Najbardziej pamiętne momenty w trakcie podróży przychodzą kompletnie niezapowiedziane. Tak było z niepozorną świątynią Choan-ji, która znajduje się na obrzeżach Parku Narodowego Hakone.

Sercem parku jest jezioro Ashi. To stąd pochodzą pocztówkowe zdjęcia świętej góry Fuji. Znakiem rozpoznawczym regionu są także gorące źródła bijące pod całym parkiem. To one zasilają onseny, czyli termalne kąpieliska. Moczenie się w wulkaniczny wrzątku jest stałym elementem rekreacji w każdym tutejszym ryokanie, czyli japońskiej wersji pensjonatu.

Turystycznym hitem są też czarne jajka na twardo gotowane na wulkanie. Zjesz jedno – zyskasz siedem lat życia.

Najsłynniejszy park narodowy Japonii nie zrobił jednak na mnie przesadnie pozytywnego wrażenia. Za dużo tej całej infrastruktury: kolejki szynowe, linowe, “statki pirackie” na jeziorze, ścieżki edukacyjne, a za mało natury.

Tymczasem, kilkanaście kilometrów od głównego miasta Parku – Hakone, szukając kwitnących późną jesienią pampasów, trafiliśmy w miejsce, którego błogość i niezwykła atmosfera mnie urzekły. Do świątyni Choan-ji.

Może to była kwestia momentu, może przypadkowego spokoju, jaki tam akurat panował, może kolorowych liści i słońca, ale zgodnie z ichigo ichie – to była najpiękniejsza ulotna chwila z Japonii.

Japonia. Niezwykłe miejsce - 500 uczniów Buddy w Choan-ji

Kompleks Choan-ji na tle ponad tysiącletnich japońskich świątyń wypada blado. Został założony dopiero w 1658 r. po to, aby lokalni mieszkańcy mieli dokąd się udać po poradę.Japonia, niezwykłe miejsce - świątynia koło Hakonekone, JaponiaJest za to pięknie ulokowany – rozpościera się na łagodnych wzgórzach, pośród klonowego lasu. Klucząc po pustych ścieżkach, jesienią pokrytych grubą warstwą liści, co chwila spotyka się posągi kamiennych mnichów. To uczniowie Buddy, którzy po jego śmieci zbierali sutry, czyli księgi zawierającego jego nauki. Jest ich tutaj pięciuset. Każdy z mnichów jest inny, nie ma dwóch identycznych: ich twarze wyrażają odmienne emocje, sylwetki zdradzają upodobanie do różnego trybu życia.

W listopadzie, kiedy tutejsza jesień osiąga pełnię nasycenia barw, opadające kolorowe liście potęgują harmonię tego miejsca. Jest się w zaczarowanym ogrodzie, gdzie czas na chwilę stanął i można się spokojnie nad wszystkim zastanowić. Na terenie znajduje się też cmentarz buddyjski, na którym od czasu do czasu widać mieszkańców odwiedzających groby bliskich. Choan-ji to miejsce, gdzie wizja śmierci nie wywołuje lęku.

Liście klonu Japonia

Świątynia buddyjska versus chram

Chram (shrine):  miejsce kultu w sintoizmie, animistycznej religii opartej na wielobóstwie. Jej korzenie sięgają pierwotnych wierzeń mieszkańców archipelagu japońskiego. Pierwsze chramy powstawały już w I w. p.n.e, a obecnie szacuje się, że jest ich ok. 80 tysięcy. Są to nie tylko wielkie obiekty świątynne, a czasem jedynie wydzielone miejsca, czy małe ołtarze.

Znakiem rozpoznawczym chramu jest tori – brama oddzielająca miejsce święte od doczesnego. Przy tori często wisi spleciony sznur ryżowy, którego zadaniem jest kumulowanie złej energii. Przy wejściu można spotkać też komainu: kamienne figury zwierząt (lwów, psów lub lisów) pilnujące w parach – samiec z samicą – świętych miejsc. Na ema, drewnianych tabliczkach wotywnych, Japończycy wypisują swoje prośby i życzenia.

Świątynia buddyjska (temple): miejsce kultu japońskiego buddyzmu, który dotarł na wyspę z kontynentalnej Azji w VI w. Stał się niemal z marszu (w 594 r.) religią państwową, ciesząc się szczególnymi względami w wyższych warstwach społecznych.

Do świątyni prowadzi brama nimon. Ma wyraźnie masywniejszą sylwetkę niż jej sintoistyczna odpowiedniczka. Po bokach bramy stoją zazwyczaj posągi strażników pilnujących świątyni.

Obowiązkowym elementem kompleksu jest oczywiście pawilon z posągiem Buddy i towarzyszących mu Bodhisattwów. Charakterystycznym obiektem jest strzelista pagoda, gdzie przechowuje się relikwie. Inne stałe elementy kompleksów buddyjskich to: dzwon, wieża z bębnami oraz święte źródło.

About the author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *