Pod względem liczby rajskich wysp Malezja wypada dość skromnie w porównaniu ze swoją sąsiadką – Indonezją. Trudno się dziwić: Indonezja ma ponad 17 tysięcy wysp, w tym Sumatrę – szóstą największą wyspę świata. Ale dawno, dawno temu, w 1970 roku, magazyn Time uznał malutki malezyjski Tioman za „jedną z najpiękniejszych wysp świata . Dlaczego i czy to coś zmieniło? Czy warto tu przyjechać? Sprawdź, co zobaczyć na wyspie Tioman w Malezji i dla kogo to miejsce naprawdę ma sens.
Tioman – wyspa poza radarem turystyki masowej w Malezji
Dobra wiadomość, przynajmniej dla takich jak ja, brzmi: niewiele się zmieniło. Tiomanowi nie uderzyła woda sodowa do głowy. Oczywiście, po tych słowach uznania wyspa zaczęła być bardziej odwiedzana i znanya, ale jakimś cudem udało się jej przez te ponad 50 lat przetrwać bez masowej turystyki. I trwa tak po dziś dzień – bez dużych hoteli, infrastruktury leżakowej na plażach, bez knajp, w których leje się alkohol (ale to akurat wpływ religii – Malezja jest muzułmańska). Nawet backpackerów nie ma tu zbyt wielu.
Wyspa Tioman - niewiele się tu dzieje
Atmosferę, która panuje na Tiomanie najlepiej opisuje słowo: przyjemna nuda. Nic tu się nie dzieje. Ale co więcej – nawet nie ma się jak zadziać, bo na wyspie nie ma dróg. To znaczy, są kawałki dróg, ale nie da się nimi objechać wyspy. Część z nielicznych miejscowości dostępna jest tylko od strony wody.
Wioska Selang , do której pływa prom i dojechać można samochodem z Tekek – „stolicy” wyspy.
Jak poruszać się po wyspie?
Dwie główne osady – Tekek i Juara na drugim brzegu – łączy ekstremalnie stroma, wąska droga o nachyleniu dochodzącym do 25% (to jak najstromsze fragmenty podejścia na Giewont). Efekt jest taki, że najpopularniejszą marką na wyspie, która ma łącznie z 39 kilometrów długości, jest ważąca 2 tony Toyota Hilux.
Ale żeby dostać się z portu w Tekeku do Juary z najpiękniejszą plażą na wyspie, trzeba wziąć właśnie takiego Hiluxa w roli taxi. Można też próbować przejść przez dżunglę. Polecam, bo doświadczenie dżungli jest tu jak najprawdziwsze, ale zdecydowanie bez wielkich plecaków. Ścieżka jest mocno nieprzetarta, z reguły stroma, czasami śliska, a zwalone drzewa zapewniają przyzwoitą porcję stretchingu.
Co robić na Tioman?
Czas w Juarze wypełnia przede wszystkim oglądanie bardzo pięknej plaży z idealnym zejściem do morza, które długo pozostaje płytkie i pełne kolorowych rybek. Plenery wokół też są idealne – górzyste zbocza dżungli kaskadowo piętrzą się nad wybrzeżem, tworząc uwielbiany przez wszystkich kadr rajskich wakacji.
Wodospady i trekkingi na Tioman
Na wyspie jest też kilka wodospadów, w których można się kąpać. Dwa z nich dostępne są w odległości około godzinnego spaceru przez dżunglę. W morzu też jest rajsko – wprawdzie na rafę z prawdziwego zdarzenia trzeba popłynąć motorówką, ale nawet przy samych plażach Tiomanu można spotkać rybki i inne stworzenia z morskich głębin.
Snorkeling na Tioman – co zobaczyć pod wodą
Tioman to przede wszystkim miejsce do snorkelingu i nurkowania. W 1995 roku został objęty ochroną jako morski park narodowy. Dzięki temu lokalne życie podwodne jest tu bogate, a rafa koralowa niezdegradowana.
W wodach pływają żółwie morskie, płaszczki, mureny, barakudy, rekiny rafowe i tysiące kolorowych rybek. Sam snorkeling odbywa się w kameralnych warunkach – bez setek motorówek cumujących obok siebie. W okolicy wyspy jest około 20 miejsc z ciekawym życiem podwodnym. Woda jest naprawdę czysta, z widocznością do 30 metrów w słoneczny dzień
Tioman – raj (nie)idealny
Chociaż jak w każdym raju, są tacy, którzy lubią go trochę popsuć. A kto? Po pierwsze, meduzy. Sezon na nie jest na szczęście krótki (od lipca do września), ale te, które można spotkać dryfujące razem z morskim prądem, lepiej omijać szerokim łukiem.
Po drugie, na niektórych plażach grasuje pchła piaskowa. Niewidoczna, ale za to długo odczuwalna – jak już potnie, to swędzące i ropiejące ugryzienia potrafią męczyć ofiarę przez wiele dni.
Pozostali mieszkańcy wyspy i okolicznych wód są mniej dokuczliwi – makaki, warany, wielkie nietoperze (tzw. flying fox). W dżungli żyją ponoć liczne węże, w tym kobra królewska czy pyton siatkowy, ale raczej nie ma co liczyć na wypatrzenie ich w gęstwinie.
Warany spotyka się w Juarze nagminnie, co nie zmienia faktu, że są bardzo płochliwe.
Jedzenie na Tioman - smaczenie, ale nieprzewidywalnie
Naturalnym porządkiem dnia jest organizowanie sobie posiłków w którejś z lokalnych knajpek. I na Tioman bywało to wyzwaniem. Mimo że nadal trwała pora sucha (wrzesień), lokalne bary działały w trybie postsezonowym. Nigdy nie było wiadomo, co jest dzisiaj otwarte i czy będzie czynne jutro.
Co więcej – w jakich godzinach będzie otwarte. Normą było funkcjonowanie dwóch sjest w ciągu dnia (tu nawet Włosi mogliby się zdziwić), albo godzin kompletnie z przypadku, np. między 14:00 a 17:00.
Na szczęście atmosfera błogiego spokoju udziela się na Tiomanie już w pierwszych godzinach pobytu, więc polowanie na coś do jedzenia szybko stało się miłym elementem adrenaliny każdego dnia.
Dla kogo jest Tioman, czyli terapia nudą
Powiem szczerze – nie jestem wielką fanką plaż ani „Dnia Świstaka” trwającego więcej niż dwa dni. Ale tydzień na Tioman zleciał nie wiadomo kiedy i jak, przynosząc niezwykły spokój i radosne nastawienie do każdej snującej się chwili. Czasami tylko przerywanych dalszym rozdrapywaniem ukąszeń, których liczba powiększała się każdego dnia.
Kolekcjonerom nowych doświadczeń i sprawdzania się w okolicznościach pozornie niekompatybilnych z własną osobowością szczerze polecam terapię nudą na wyspie Tioman – w jednej z chatek ustawionych wprost przy plaży.




Zostaje mi w głowie więcej niż się spodziewałem.Dobrze się to czytało. Treść dobrze wyważona – nie za dużo, nie za mało. Zapisuję stronę – za jakiś czas będę chciał tu wrócić, żeby poczytać nowe mam nadzieje równie dobre teksty.