Portugalia nieznana. Minho – królowa wina i siedziba pierwszych królów

O Toskanii, czy Prowansji słyszał każdy, a Minho to nadal Portugalia nieznana, choć tutejsze winnice są wizytówką kraju. Minho, zwane również Costa Verde, to kraina historyczna położona w północnej Portugalii. A przy okazji – najbardziej wyrazista część kraju. Na kompaktowej przestrzeni jest  wszystko, czego potrzeba do udanych wakacji: zabytkowe miasta, urocze mieściny, piękna i zielona prowincja, winnice, góry i plaże. Nawet w szczycie sezonu nie ma tu ani tłumów, ani korków.

Urocze miasteczko Amarante, Portugalia

Turyści i urlopowicze wygrzewają się 600 kilometrów stąd, na południowych plażach Alagrve. A w tej konkurencji Minho nie ma co szukać. Pogoda jest tu bardziej kapryśna, wietrzna, a lato choć nadal gorące, nie ogrzewa zimnych wód Atlantyku. Ale czy do Toskanii, czy Prowansji ktoś jedzie ze względu na morze?

Minho - kraina wina

Naturalne granice dawnej krainy wyznaczają dwie malownicze rzeki: od południa Douro, a od północy, płynąca wzdłuż z granicy z Hiszpanią rzeka Minho. Wschodnią klamrę tworzy pasmo górskie Serra da Peneda, a zachodnią – wybrzeże atlantyckie.

Geograficzne odcięcie od Europy, a nawet od własnego kraju, sprawiło, że Minho zachowało wiele tradycyjnego uroku, co widać szczególnie na prowincji. Ze względu na warunki klimatyczne i większą sumę opadów to najbardziej zielony region Portugalii, a także największy region winiarski w kraju.

Winnice koło Ponte de Lima, Portugalia Minho

Vinho Verde czy Porto?

W Minho produkowane jest niegdyś mało szanowane, a obecnie coraz modniejsze Vinho Verde: lekkie, kwaskowate, zazwyczaj lekko musujące. To też ogromny biznes – 30 tysięcy winiarzy na 70 tysiącach hektarów wytwarza ponad 1000 gatunków tego wina. Najdroższe i najbardziej doceniane zielone wina powstają ze szczepu Alvarinho, który rośnie w północnej części Minho.

To dokładnie ten sam szczep, z którego, po drugiej stronie granicy, w hiszpańskiej Galicji, robi się poważane białe Albariño. Dla koneserów, albo po prostu zainteresowanych wytyczono Rota dos Vinhos Verdes – szlak Zielonego Wina, który prowadzi przez winiarnie po całym regionie.

Szlak Zielonego WIna Minho Portugalia

Natomiast południe, a konkretnie dolina Douro to miejsce, gdzie wytwarza się porto. To ciężkie, czerwone, deserowe wino jest prawie dwa razy mocniejsze niż orzeźwiające vinho verde. Turystyka winna jest tu jeszcze bardziej popularną rozrywką, bo i porto cieszy się renomą od dawna.

W nowym podziale administracyjnym Portugalii, winnice nad Douro nie należą już ku gwoli ścisłości do Minho, ale to już kwestia czysto porządkowa. Wzdłuż doliny ciągnie się najbardziej malownicza na Półwyspie Iberyjskim trasa kolejowa. Szyny, wijące się po zboczach niczym cień rzeki, łączą Porto z leżącą przy granicy hiszpańską miejscowością Pocinho. Przejechanie całego odcinka trwa około 3,5 godziny (w jedną stronę), ale trasę można dzielić na mniejsze części.

Sanktuaria, do których prowadzą setki schodów

Mniej więcej w połowie drogi, kilka kilometrów od stacji kolejowej Peso da Regua w miasteczku Lamego znajduje się imponujące sanktuarium na górze Św. Szczepana: Santuário de Nossa Senhora dos Remédios. Warto tu odbić głównie ze względu na majestatyczne, barokowe schody prowadzące do kościoła. Jest ich konkretnie 686. Bardziej znany obiekt, jeszcze bardziej bombastycznej natury, znajduje się Bradze – to sanktuarium Bom Jesús do Monte. Któryś z nich koniecznie trzeba zobaczyć.

kościół Bom Jesus, Braga Minho Portugalia Barokowe schody prowadzące do kościoła Bom Jesus w Bradze

Portugalia nieznana - wieki mówią, prowincja Minho tonie w ciszy

Kościoły, zamki, ruiny – w Minho jest naprawdę co zwiedzać. Zabytki pochodzą z różnych epok, można więc je sobie dobierać tematycznie. Po Celtach i Rzymianach pozostały antyczne ruiny na czele z kompleksem Citana de Briteiros. Po pierwszych królach – dawna stolica Guimarães z zamkiem z X w., a po potędze biskupów – Braga ze wspomnianym już sanktuarium. Do tego należy dopisać długą listę uroczych miasteczek takich jak np. Amarante, czy Valenca, a także mieścin pozbawionych turystycznych atrakcji, ale za to ze wspaniałą prowincjonalną atmosferą w bonusie.

Portugalia nieznana - dyskretny urok prowincjonalnego życia w Minho

Jednym z najbardziej relaksujących miasteczek w Mihno jest Ponte de Lima, położone na południowym brzegu Limy.

Miasto jest przy okazji jednym z najstarszych w Portugalii. Założyli go jeszcze Rzymianie, a kamienny most, który zbudowali w tym miejscu, jest symbolem całej okolicy.

Kieszonkowa, aczkolwiek śliczna starówka oraz promenada nadrzeczna z rzędem bogatych kamienic bywają gwarne latem, ale nie w stopniu przytłaczającym.

Frekwencję w miasteczku robią nie tylko turyści, ale i pielgrzymi. Przez Ponte de Lima biegnie bowiem najbardziej znana trasa pielgrzymkowa w Europie: Droga Świętego Jakuba, Camino de Santiago.

Właśnie w Ponte de Lima, wielu piechurów wyczerpanych przejściem najdłuższego dziennego odcinka – z Barcelos do Limy jest 35 km! – regeneruje siły. Bo kolejny etap w kierunku hiszpańskiego Santiago de Compostela, będzie wprawdzie krótszy, ale za to najbardziej górzysty na całej trasie.

Dla mnie największą atrakcją Ponte de Lima okazało się jednak nie same miasteczko, ale jego okolica – sielska i malownicza. Łagodne wzgórza, wszędzie mnóstwo kwitnących roślin, stare kamienne ścieżki, wspaniałe dwory zamknięte za równie wspaniałymi murami. Niektóre z nich wyglądają na opuszczone, inne na świeżo doinwestowane. Często pieniądze na renowacje dworów idą z prowadzonej w nich agroturystyki. Jeżeli jakieś miejsce zasługuje na to, żeby zapłacić trochę więcej za coś więcej niż tylko nocleg, to na pewno tutejsze folwarki otwierają tą listę.

Pałacowa agroturystyka w Minho

Wzdłuż doliny Limy

Dolina Limy jest dość gęsto zaludniona. Miasteczko przy miasteczku, winnica za winnicą, ale ład architektoniczny, wszechobecna zieleń sprawiają, że okolica jest harmonijna i kojąca. Nie trzeba wiele, żeby dobrze się tu poczuć.

Dajmy na to taka Ponte da Barca. Nic tu szczególnego nie ma. Kilka ulic, kamienny most stylizowany na ten zabytkowy w Ponte de Lima, parę knajp nad rzeką, a chce się tu być.

Albo: Arcos de Valdevez położone nad wpadającą do Limy rzeką Vez. Nam skradła serce cukiernia wyglądając jak z filmów z lat 50-tych. W miasteczkach nie widać turystów, ale muszą tu być, sądząc po licznej ofercie agroturystycznej.

Te senne mieściny są świetną bazą – jeżeli poczuje się przesyt wiejską okolicą można skoczyć w pobliskie góry, albo w ciągu 40 minut znaleźć się nad oceanem.

Portugalia nieznana - góry, wioski i spichlerze

Jedyny Park Narodowy w Portugalii – Peneda Gerês, znajduje się właśnie w tej części Minho. Nazwa pochodzi od niewysokich grzbietów górskich: Serra da Peneda (najwyższy szczyt – Pedrada 1416 m) oraz Serra do Gerês (Nevosa 1546 m).

Przyroda pozostaje tu bujna przez cały rok dzięki stałej obecności wody – małe strumienie i wodospady spływają zboczami gór, a cały park poprzecinany jest rzekami. Przez Geres przepływa też Lima. Na terenie parku wytyczono szlaki piesze, można też eksplorować okolicę na rowerach (wymagająca opcja ze względu na strome podjazdy).

W centralnej części znajdują się pięknie położne wioski: Lindoso, Parada i Soajo, w których nadal żyje się po staremu, w bezpiecznym i licznym towarzystwie zwierząt gospodarskich.

Najbardziej rzucają się w oczy tutejsze krowy z charakterystycznym, można by rzec, królewskim porożem. To bydło rasy minhota, która występuje praktycznie tylko w tym regionie. Zwierzęta przemieszczają się swobodnie nie tylko po wsiach, ale i górach, więc nierzadko można je też spotkać na szosie. W stanie półdzikimi, większymi grupami, żyją tu też urocze koniki garrano.

Charakterystycznym elementem małej architektury są spichlerze, czyli espigueiros z XVIII i XIX w. Ich kamienne, masywne sylwetki przypominają małe domki zwieńczone krzyżami. Espigueiros służyły do przechowywania zbiorów, ale także do ochrony ich przed szczurami i innymi gryzoniami.

Spichlerze stawiane były najczęściej w większych skupiskach po kilkanaście, czy nawet więcej sztuk, tak, aby zabezpieczyć zapasy dla całej wspólnoty. W czasach, gdy odizolowane od reszty kraju górskie wioski musiały być samowystarczalne, espigueiros pełniły gardłową nomen omen funkcję. Dziś są niezwykle malowniczym elementem krajobrazu, a najbardziej atrakcyjne spichlerze można oglądać koło wioski Soajo i Lindoso.

Nad wietrznym Atlantykiem

Atlantyk Północna Portugalia
Połowa sierpnia, plaża przy kurorcie, środek dnia

Rolę głównego (i w sumie jedynego) kurortu w Minho pełni Viana do Castelo. Jest to całkiem przyjemne, choć spore już miasto położone przy ujściu Limy. W centrum Viany znajduje się niewielka starówka skupiona wokół trójkątnego placu Praça da República z pięknym ratuszem, fontanną i XVI wiecznymi kamienicami.

Po drugiej, południowej stronie rzeki, znajduje się nowa część miasta. Za nią rozciągają się szerokie i piaszczyste plaże. Kompletnie puste. 

Atmosfera jest bardziej jak na północy Europy: wieje,  ocean jest wzburzony, a zimna woda bardziej zachęca do spacerów albo  puszczania latawców. Aczkolwiek biały piasek może skłonić do krótkiej, hartującej kąpieli.

Zarówno na północ, jak i na południe od Viana do Castelo nie brakuje podobnych, często zupełnie bezludnych, szerokich plaż z pasem sporych wydm. To idealne miejsce na długie przechadzki wzdłuż wybrzeża.

Bazylika de Santa Luzia

Nad Vianą góruje Bazylika de Santa Luzia. Ogromne sanktuarium położone na wzgórzu nie ma wartości historycznej. Świątynia została ostatecznie ukończona w 1943 r., jednak ze względu na panoramę i rozmach budowli, jest miejscem zdecydowanie wartym odwiedzenia.

Bazylika de Santa Luzia Viano do Castelo Minho PortugaliaBazylika wygląda trochę jakby miała być „nowym zabytkiem”. Inspirowana architekturą bizantyjską z mnóstwem elementów gotyckich może zmylić, co do swojego prawdziwego wieku.

Minho ma jeszcze jeden atut, którzy może gdzieś tu wyziera pomiędzy wierszami: panuje tu całkowity luz, który spontanicznie się udziela. Mimo długiej listy ciekawych miejsc nie ma pokusy tworzenia napiętej agendy. Co się zobaczy, to się zobaczy. I tak jest fajnie.

About the author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *