Z połączenia faktów, średniowiecznych legend, popkultury i fińskich ambicji turystyczno-promocyjnych udało się przekonać resztę świata, że aby naprawdę poczuć świąteczną magię, trzeba przyjechać do Rovaniemi. Bo kto dziś słyszał o szwedzkim Mora, norweskim Drøbak czy grenlandzkim Nuuk? Tam też działają lokalni Święci Mikołajowie, ale „właściwy” adres jest jeden: Santa Claus, 96930 Arctic Circle, FINLAND. Kilka kilometrów na północ od Rovaniemi.
Krótka historia Świętego Mikołaja – od Turcji do Koła Podbiegunowego
Historyczny pierwowzór dzisiejszego brodacza w czerwonym kubraku – biskup Mikołaj z Miry żyjący na przełomie III–IV w., nie miał nic wspólnego ani z Laponią, ani z obecnym wizerunkiem. Urodzony w Patarze na południu dzisiejszej Turcji, pochowany w Bari (Włochy), zasłynął niezwykłą hojnością, dzięki czemu w średniowieczu stał się jednym z najpopularniejszych świętych. Jego kult rozprzestrzenił się po Europie Zachodniej i Północnej, a wcieleniem świętego stał się Sinterklaas (w Niderlandach) oraz Nikolaus (w Niemczech). To właśnie oni, odpowiednio 5 i 6 grudnia, obdarowują dzieci prezentami. Ta tradycja sięga co najmniej XIII wieku.
Coca-Cola i początki lapońskiej opowieści
Ostateczny sznyt nadała jednak amerykańska popkultura, a zwłaszcza świąteczne reklamy Coca-Coli z lat 30. To one utrwaliły w naszej głowie białą brodę, czerwony kubrak, jowialny uśmiech i lekko zaokrągloną sylwetkę.
A Finlandia, która od ponad dekad skutecznie inwestuje w komunikację swoich argumentów: idealnego śniegu, trzaskającego mrozu, cudownych reniferów i niezapomnianej zorzy polarnej, przekonała świat, że „dom” Świętego Mikołaja znajduje się właśnie tu, na Kole Podbiegunowym.
Otwarcie Wioski Świętego Mikołaja
Wioska pod Rovaniemi została otwarta w 1985 r., ale już wcześniej zaczęła przebijać się opowieść o Laponii jako krainie Mikołaja. W 1950 r. Rovaniemi odwiedziła Eleanor Roosevelt, a Finowie przygotowali dla niej małą „chatkę Świętego Mikołaja”. I machina ruszyła na dobre.
Wioska Świętego Mikołaja w Rovaniemi zimą – czego się spodziewać na miejscu
Tak powstał idealny produkt marketingowy – Wioska Świętego Mikołaja pod Rovaniemi, którą co roku odwiedzają setki tysięcy turystów z całego świata. Nieważne, że w grudniu lapoński dzień zaczyna się grubo po 10:00, a zmierzch zapada niewiele później, około 13:30. Nieważne, że temperatura potrafi spaść do ponad –20°C, a ceny rosną wykładniczo. Spektakl działa – i wszyscy chcą go zobaczyć.
Drewniane domki, pałac Mikołaja i poczta
Wioska Świętego Mikołaja to kompleks pawilonów i drewnianych domków ustawionych wśród śnieżnych uliczek, po których renifery ciągną sanie z opatulonymi gośćmi.
Główną atrakcją jest rozległy dom, czy raczej drewniany pałac, w którym przyjmuje Santa Claus. Kolejka chętnych wskaże, gdzie dokładnie urzęduje, a cennik – ile Euro aktualnie kosztuje uwiecznienie waszego spotkania (ale wejście do samego pawilonu jest darmowe).
Na terenie wioski znajduje się także słynna poczta, z której można wysłać świąteczne kartki. Albo otrzymać – na ten adres przychodzą tony listów z każdego zakątka globu: Afryki i Azji również.
Jakie jeszcze atrakcje czekają w Wiosce Świętego Mikołaja?
Mówiąc krótko: liczne. Elfy organizują warsztaty świąteczne (nie tylko dla dzieci), są farmy zwierząt z możliwością karmienia reniferów, albo pójścia z nim na spacer do lasu. Można wypić grzańca, zjeść pieczonego łososia, pojeździć na łyżwach, a nawet na stuletnich nartach biegowych.
Całość spowita jest w kolorowe iluminacje, które w połączeniu ze śniegiem tworzą scenerię bardziej baśniową niż w niejednej bajce. I jeśli ktoś myśli, że to atrakcja wyłącznie dla dzieci, jest w błędzie – są dzieci, młodzież, dorośli w każdym wieku, słychać języki z odległych zakątków świata. Świętego Mikołaja kochają wszyscy.
Śnieżne safari - psie zaprzęgi i skutery
W okolicach wioski można wybrać się również na „śnieżne safari”: bezemisyjne, czyli zaprzęgi psów husky, albo hałaśliwe i na większej adrenalinie – skuterami śnieżnymi. Z każdą kolejną atrakcją trzeba sięgać coraz głębiej do kieszeni. Ale przecież Święta są raz w roku…
Wioska działa przez cały rok, ale wiadomo, kiedy wszyscy chcą się tu znaleźć.
Laponia zimą poza Wioską Świętego Mikołaja
Zimowa wizyta w Laponii jest atrakcją sama w sobie, nawet bez Wioski Świętego Mikołaja. Wprawdzie Rovaniemi nie jest jakimś szczególnie ładnym miastem, ale ma kilka mocnych punktów.
Sporty zimowe w Rovaniemi
Można poczuć się jak prawdziwy Fin lub Saam, wypożyczając narty biegowe i ruszając na doskonale przygotowane trasy rekreacyjne wokół miasta. Dzień jest krótki, ale trasy są oświetlone i wieczorami naprawdę ożywają.
Większość kwater i hoteli ma w wyposażeniu sanki. Choć nie ma specjalnych tras saneczkarskich, tuż obok centrum znajduje się kompleks Ounasvaara Ski Resort. Trasy są krótkie, a wyciągi tylko dwa, ale po zamknięciu stoków, podglądając, jak to robią dzieciaki z okolicy, można tam przeżyć ekstremalną nocną jazdę na sankach (np. przy –25°C).
Zorza polarna lub ... poranna w arktycznej oprawie
Absolutnie bezkonkurencyjną rozrywką jest wieczorne polowanie na zorzę polarną. Wystarczy aplikacja, samochód (choć Finom wystarcza rower na zimowych oponach) i odrobina refleksu, by szybko znaleźć się tam, gdzie akurat może się pojawić zorza. Grudzień nie jest najlepszym miesiącem (duże zachmurzenie), ale sama wyprawa – z termosem gorącej herbaty, wśród zaśnieżonych lasów i zamarzniętych jezior – jest bezcenna. A jak się nie uda wieczorem z zorzą polarną, to może wschód słońca nad zamarzniętym jeziorem?
Sauna – fiński rytuał na mrozie
Narodowy sport Finlandii – saunowanie – też nie jest ani trochę przereklamowane. Zaryzykuje stwierdzenie, że wszystkie miejsca noclegowe w Rovaniemi mają saunę.
W naszym skromnym domku z sauny można było wprost wyjść na zaśnieżony ganek, nad którym zwieszały się oblepione zmrożonym śniegiem sosny. Wrażenia: 10/10
Arktyczna pustka – druga twarz Laponii
Największe wrażenie w Laponii zrobiły na mnie jednak piesze wycieczki przez arktyczne krajobrazy: bezkresne lasy, zamarznięte jeziora, pokryte spękaną krą rzeki. W regionie Rovaniemi można wędrować fragmentami Arctic Circle Hiking Area, oferującej zarówno krótkie pętle kilkugodzinne, jak i dłuższe wędrówki. Problemem jest oczywiście długość dnia, czy raczej jego krótkość, ale i tak warto. Na trasach znajdują się drewniane wiaty i miejsca ogniskowe, dzięki czemu nawet zimą można zatrzymać się na odpoczynek w ciepłej atmosferze.
Tereny są absolutnie zachwycające bez względu na to, czy akurat pada śnieg, czy na cztery godziny wyszło lodowate słońce. W odróżnieniu od Wioski Mikołaja często nie spotyka się tu żywego ducha.
FAQ – Rovaniemi i Laponia zimą
Jak dojechać do Rovaniemi zimą?
Zimą Rovaniemi ma bezpośrednie, sezonowe połączenia lotnicze z wielu europejskich miast, w tym od niedawna także z Warszawy. Lotnisko znajduje się kilka kilometrów od centrum miasta i Wioski Świętego Mikołaja.
Alternatywa: przez Helsinki, a stamtąd:
- samolotem – bezpośrednio do Rovaniemi lub do Oulu (dalej trzeba dojechać, ale bilety bywają tańsze),
- nocnym pociągiem – ok. 12 godzin, wygodne wagony sypialne,
- samochodem – około 800 km.
Czy w Rovaniemi jest drogo?
Krótka odpowiedź: tak, zwłaszcza zimą.
- ceny noclegów w sezonie świątecznym potrafią być bardzo wysokie,
- atrakcje w Wiosce Świętego Mikołaja są płatne osobno i szybko sumują się w duże kwoty,
- jedzenie i transport w Finlandii należą do droższych w Europie.
Poza ścisłym sezonem (listopad–styczeń) koszty są zauważalnie niższe, a sama Laponia pozostaje równie surowa i efektowna.
Czy jest sens jechać do Rovaniemi w innym miesiącu niż grudzień?
Zdecydowanie tak — a często nawet bardziej.
- luty–marzec – więcej słońca, stabilniejsza pogoda, dobre warunki do trekkingów i sportów zimowych, mniejsze tłumy,
- listopad – początek zimy, śnieg i zorza polarna, ale bez świątecznego szczytu,
- wiosna i lato – zupełnie inna Laponia: noc polarna ustępuje dniom bez nocy, a spod śniegu wyłaniają się lasy, jeziora i rzeki.
Wizyta w Rovaniemi poza grudniem to atrakcyjna opcja zwłaszcza dla osób, dla których Wioska i Święty Mikołaj są raczej dodatkowym pretekstem, a nie jedynym celem podróży do Laponii.
Artykuł został również opublikowany w serwisie Onet.pl
Lubisz surowe, północne klimaty? Może spodobają Ci się również te wpisy:
• Islandia – geotermalne pola, lodowce i niekończące się puste przestrzenie.
• Szkocja (wyspa Skye) – mgły, ostańce i lokalne dziwa przyrody.
• Gotlandia i Farö – surowe wybrzeża i atmosfera końca świata.
• Norwegia – fiordy, wodospady i średniowieczne kościoły.
A może wolisz pustkowia wypalone słońcem? Zobacz te miejsca:
• Maroko – kasby, ksary i doliny palmowe pośród niegościnnej hamady.
• Boliwia – na najpiękniejszym odludziu świata.
• Chile (Atakama) – najsuchsza, najzimniejsza i najbardziej niezwykła pustynia świata.


