Linia brzegowa Wietnamu liczy blisko 3500 kilometrów. Jednak miłośnicy dzikich plaż, rybackich wiosek i ogólnie niezobowiązujących klimatów z kolorowymi knajpkami z palet, mogą poczuć się rozczarowani. Takich miejsc niewiele się już ostało na wietnamskim wybrzeżu. Wchłonęły je miasta-kurorty z promenadami i galeriami handlowymi, cieszące się dużą popularnością zwłaszcza wśród Rosjan. Problemem są też śmieci, i te wyrzucane przez morze i te zostawiane przez urlopowiczów.
Con Dao. Archipelag poza światowym radarem
Dlatego malutki archipelag wysp Con Dao, znajdujący się ok. 100 kilometrów na południe od Delty Mekongu jest miejscem szczególnym. Jeszcze nie dotarła tu masowa turystyka i zagraniczni turyści, a przyrodę na dużym terenie zostawiono w spokoju.

Cały archipelag został przekształcony w 1993 r. w Park Narodowy, co przynajmniej daje nadzieję na to, że nie powstaną tutaj wielkie skupiska resortów w przyszłości.
A na razie atmosfera na Con Dao jest zupełenie niedzisiejsza. Puste plaże, na drogach nie ma praktycznie ruchu, wszędzie zielono, rafa koralowa w morzu. Wyspa jest mała, ale wystarczająco duża na zorganizowanie sobie urozmaiconych wycieczek skuterem, czy pieszych trekkingów po dżungli.
Niecodzienne sceneria dla bolesnej historii
Ta piękna tropikalna wyspa nie jest jednak miejscem zapomnianym. Dla Wietnamczyków to bardzo ważne miejsce kultywowania pamięci narodowej. Odwiedzają Con Dao w ramach wycieczek szkolnych, rodzinnych i z zakładów pracy, nie przymierzając jak my obóz w Auschwitz. Na Con Dao znajduje się być może najważniejszy cmentarz w kraju, gdzie pochowano bohaterów i ofiary walki o niepodległości.
Wiele z grobów jest bezimiennych, ale są tu również pomniki największych narodowych bohaterów. Na przykład Vo Thi Sau, 19-latki, która została stracona w 1951 r. przez Francuzów za działalność wywrotową. Po śmierci stała się ikoną walki o niepodległości dla kolejnych pokoleń Wietnamczyków.
Niedaleko cmentarza znajduje się dawne więzienie cieszące się wyjątkowo złą sławą. Według źródeł wietnamskich wyspa stała się grobem dla ponad 20 tysięcy Wietnamczyków, którzy nie przeżyli pobytu tutaj. Dawne baraki, miejsca zbiórki, tzw., „tygrysie klatki” stanowią dzisiaj tło do inscenizacji pokazujących, jak wyglądały realia więźniów, przy użyciu nad wyraz realistycznie wyglądających więźniów-manekinów.
Con Dao miasto, Con Dao wyspa
Fakt, że w Con Dao znajduje się narodowy memoriał sprawił, że i samo miasteczko jest nietypowe, jak na tę część świata. Niezwykle czyste, obsadzone zielenią i przyozdobione flagami wygląda jakby czekało na wizytę ważnej delegacji. Do tego bardzo szerokie chodniki, po których można chodzić bez wymijania skuterów, samochodów i kramów, jak w przypadku 99% miast w Wietnamie. I poza wejściem na cmentarz, jest bardzo spokojnie. Nie jest to typ gwarnego kurortu nadmorskiego. Miasto ożywa w samym centrum, gdzie jest targ dla miejscowych, z dziesiątkami restauracji i barów (kto zje to wszystko?!), ale w okolicach promenady nad morzem (też uszykowana jak na specjalną okazję) i samej plaży – znowu robi się pusto. Wieczorem kąpie się grupka miejscowych dzieciaków, ale to jakby tyle. Jednak w centralnej „dzielnicy” do późna można co zjeść, coś kupić, kręci się lokalne życie. Niektóre knajpy sa naprawdę znakomite.

A potem można wsiąść na skuter i pojechać na wschodnienie obrzeża miasta, gdzie niepostrzeżenie wyrasta wielka lodziarnia (jak na standardy Con Dao). Sprzedają tam od 8.00 rano do 23.00 lody. Wyłączenie w jednym smaku – kokosowe, podawane w skorupie kokosowej. Najlepsze jakie jadałam.
Con Dao na skuterze
Jazda na skuterze po wyspie jest przyjemnością samą w sobie. Na trasach praktycznie brak innych pojazdów, drogi są wprawdzie wąskie, ale równe jak stół, a dookoła roztaczają się przepiękne widoki na morze, dżunglę i inne wysepki. Wyspa jest lekko górzysta, wybrzeże zatoczkowe, więc co chwila wyłania się panorama jeszcze lepsza od poprzedniej. Skutery można wypożyczyć w miasteczku lub na kwaterze, kosztują 25 zł na dobę, a palą tyle co nic. Jeżeli jazda na skuterze po Sajgonie jest głównie źródłem stresu, tak tu – wielkiej radości. Ale między bogiem a prawdę nie ma też alternatywy – komunikacji lokalnej brak, można oczywiście szukać taksówek, ale trochę to bez sensu. Jest jeszcze opcja rowerowa dla wytrwałych.
Con Dao na piechotę
Większość terenu po północno-wschodniej części wyspy stanowi dżungla. Nie da się tam wjechać na skuterze, ale można sobie urządzić przyjemne trekkingi po specjalnie przygotowanych trasach. Piękny spacer wiedzie np. do północnej zatoczki Vinh Dam Tre. Znajduje się tam skromna baza Parku Narodowego, gdzie oferują także noclegi i wycieczki na inne wysepki archipelagu. Przyjemne ścieżki odchodzą też ze środkowej części wyspy w kierunku zachodnio-północnym. W dżungli poukrywane są małe wodospady, jaskinie a nawet kapliczka Matki Boskiej… Na trasach nie ma żywego ducha, tylko jaszczurki i małpy.
Con Dao na plaży i w morzu
Dzięki swojej izolacji i braku masowej turystyki tutejsza rafa koralowa jest w doskonałym stanie. Lokalni przewoźnicy organizują nurkowania i snorkelling wokół wysepek całego archipelagu. Na tutejszych plażach można też teoretycznie spotkać diugonie, tylko niezwykle rzadko można dostąpić tego zaszczytu w praktyce.
Co innego z żółwiami morskimi. Jest ich tu najwięcej w całym Wietnamie. Na wysepkach doliczono się 17 stałych stanowisk, gdzie rocznie wylęga się około 1000 żółwików. Sezon lęgowy zaczyna się w okolicach kwietnia i kończy we wrześniu. Jeśli morze pozwoli (w czerwcu zaczyna się pora deszczowa, więc morze może być wzburzone i małe łodzie nie dostaną wtedy pozwolenia na wypłynięcie), lokalne biura zabierają chętnych na nocne podglądanie wyjątkowego spektaklu. Dopiero co wyklute małe żółwiki pierwszy raz człapią nieporadnie w kierunku morza….
Artykuł został również opublikowany w serwisie Onet.pl
Inne warte polecenia miejsca na beztroskie albo aktywne wakacje w Azji Południowo-Wschodniej?


